Karpacz - Wyjazd na wariata.

Lubię wyjazdy na wariata. Ostatnio wpadła do mnie siostra ze swoim chłopakiem, a po chwili siedzieliśmy w samochodzie mknącym do Karpacza. Po drodze jeszcze zabrałem moją dziewczynę i w czwórkę po sześciu godzinach jazdy, byliśmy w Karpaczu u stóp zimowej Śnieżki. W Szczecinie dawno nie widziano śniegu, a
Karpacz niemal cały był śniegiem zasypany. Oczywiście nie mieliśmy strojów do górskich zimowych wędrówek. Ale wszystko niemal się znalazło pod ręką w sklepikach. Jakieś zimowe kurtki to każdy miał, a czapki, rękawice i szaliki dokupiliśmy na miejscu. Wyciągiem wjechaliśmy na Kopę, a potem dotarliśmy do schroniska Dom Śląski. Po chwili przerwy, spróbowaliśmy zdobycia Śnieżki. Próba niestety się nie udała z powodu przede wszystkim sporego oblodzenia. Była ładna widoczność , ale mimo to wejście wyżej było ryzykowne. W dole leżał Karpacz pięknie położony w dolinie Łomnicy. Kwaterę wynajęliśmy już w Szklarskiej Porębie do której podjechaliśmy wieczorem. Dwa dni w górach, też może być przyjemne.
Zobacz: