Hotel - hotel - hrabina
Nigdzie tak dobrze nie wypoczywam, jak nad morzem. Co najmniej dwa razy w roku jeżdżę więc nad Bałtyk i mam tu swoje ulubione hotele. W zależności od tego, gdzie zamierzam jechać, tak i dokonuję rezerwacji. Najulubieńszym w Kołobrzegu i najbardziej odpowiadającym i mnie i żonie jest hotel Bursztyn. Ten
Hotel podoba nam się bardzo. Znają nas tu, bo jak powiadają, takich gości się nigdy nie zapomina. I faktycznie żonka moja jest osobą zwracającą na siebie uwagę. I recepcjoniści, i panie pokojowe, a także obsługa restauracji przypomina sobie kapelusze mojej kochanej. Mogłaby konkurować w tej kwestii nawet z samą Bielicką. Ma do tego nawyk by buty, garsonka i torebka były tego samego koloru. W innych hotelach spotykały już nas z tego powodu najróżniejsze niespodzianki, ale tym razem to nawet ja się serdecznie uśmiałem. Ja jestem skromnym człowiekiem, zresztą moja żona też, ale swoim ubiorem prowokuje otoczenie do określonych zachowań, więc z reguły nie jestem z tego zadowolony. Kiedy za ostatniego pobytu w naszym hotelu wychodziliśmy na jakiś spacer, to jeden z recepcjonistów szepnął do drugiego - To ta hrabina.