Niechorze - mały pływak

Do Niechorza przyjechaliśmy bardzo zmęczeni, bo samochód psuł się po drodze dwa razy. Poza tym Jaś nam bardzo marudził - żeby tylko się nie okazało, że nasze dziecko ma jakąś infekcję, bo to już byłby koszmar. Ostatniego lata zaszkodził mu chyba lód. Wiadomo, dla wrażliwego dziecka nagłe zetknięcie rozgrzanego gardła z zimnym smakołykiem to szok termiczny i angina gotowa. Pogoda jednak wynagrodziła nam niedogodności. W Niechorzu nasz synek wydobrzał i zaciągnął nas od razu nad morze. Najbardziej wciągnęły go te dmuchane zamki i zjeżdżalnie Mieliśmy malucha z głowy. Musieliśmy tylko pilnować, żeby stale nie siedział w wodzie. Twardy zawodnik. Nasze dziecko będzie jednak chyba najbardziej wspominać Niechorze z tego względu, że nauczyło się tam pływać. Co prawda nie w morzu, a w basenie naszego hotelu
Niechorze, ale nowa umiejętność naszego dzwońca to fakt. Pobyt minął nam miło. Opaliliśmy się, wypoczęliśmy świetnie, a najpiękniejsze fotki jaki zrobiliśmy, to z zabytkowej latarni morskiej.
Zobacz: